poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozdział 13: Ile tylko będzie trzeba.

Ga leżała w brudnawym półcieniu amatorskiego parawanu, wsłuchując się w bicie własnego serca, przypominające głuche uderzenia drewnianego młota. Była zmęczona, ale jak można zasnąć przy takim łoskocie? Nerwy rozsadzały ją od środka, ale nie była w stanie nawet kiwnąć palcem. Bezsilność pętała jej umysł, prowadząc na skraj rozpaczy. Była tu zaledwie kilka tygodni, a już...
Zacisnęła zęby, oddychając niespokojnie. Czy tak właśnie musiało wyglądać całe jej życie? Ciągła ucieczka z miejsca w miejsce, kłamstwa, strach? Czy chociaż ten jeden, jedyny raz, mogłaby wszystkiego nie spieprzyć...?! Ponure rozmyślania przerwał cichy stuk do drzwi izolatki, a po chwili szum otwieranych drzwi.
- Idź stąd, proszę... - wydusiła z siebie słabo, jednak zaniechała protestów, kiedy w polu jej widzenia pojawił się Sasori, z książką w ręku i nieokreślonym wyrazem zwykle odrealnionych oczu.
- Wiedziałem, że nie będziesz spała, Ga-chan. - dziewczyna podciągnęła się na łokciu, żeby lepiej widzieć swojego nii-san. Wyczuwała w nim troskę i urazę, podszytą delikatnie poczuciem winy.
- Sasori nii-san... Powinieneś pracować nad nową marionetką. - wydusiła z siebie z trudem. Dopiero teraz zaczęła odczuwać efekty jej wcześniejszej walki z Itachim. Mężczyzna bez słowa położył książkę tuż przy jej dłoni, a ona z wdzięcznością zajęła się oglądaniem okładki, usiłując odpędzić ogarniającą ją senność.  Jego czerwona czupryna odcinała się na tle mdłej bieli pomieszczenia, w pewien sposób przynosząc jej znękanym nerwom spokój. Zamyślony Sasori okazał się jej osobistym światełkiem na końcu tunelu. Nie pozwoli przecież jej stąd wyrzucić.
- Wiem, co się stało. - oświadczył po chwili, wbijając wzrok w pościel. Słysząc te słowa, poczuła jak jej żołądek wypełnia nieznośnie ciężka kula lodu. Wbiła palce wolnej dłoni w sztywną pościel w desperackiej próbie utrzymania świata w miejscu. Ten jednak zupełnie zignorował jej wysiłek i w dalszym ciągu wyczyniał dzikie harce przed jej oczami.
- Doprawdy? - zapytała po chwili, głosem cichym acz hardym. - Więc przyszedłeś mnie ukarać? - Sasori podniósł wzrok, napotykając stalowe spojrzenie białych źrenic, a dziewczyna ani drgnęła, kiedy wstał gwałtownie. "Karać? Ciebie?" zdawał się pytać, zaskoczony i niespodziewanie rozgniewany. - Za atak na mojego nauczyciela oczekiwałam chociaż upomnienia. - kontynuowała, nie spuszczając z niego podkrążonych oczu.
- Jak śmiesz mnie okłamywać? - ciężar jego słów przygniótł ją z powrotem do łóżka, pozbawiając na moment oddechu. - Nie jestem ułomny, Ga-chan. Widziałem, jak rzucał na ciebie genjutsu. - zacisnęła oczy, oddychając z trudem.
- N-nie...
- Nigdy więcej nie próbuj mnie okłamać, dziecko. - przerwał jej z irytacją, podszytą rozczarowaniem.
Na kilka minut w pomieszczeniu zapadła cisza, przerywana tylko niespokojnym oddechem Ćmy.
- Zapomniałam... Ty też tam byłeś, w tym deszczu... - powiedziała cicho, kiedy już udało jej się odzyskać kontrolę nad płucami. - Ja... Ja spanikowałam, nii-san, gdybym wcześniej powiedziała, że mam-
- Rozmówiłem się już z Itachim. Jest gotów wycofać się z roli twojego nauczyciela. - przerwał jej gorączkowe wyjaśnienia, siadając z powrotem na składanym krześle. - Jeśli tylko wyrazisz taką chęć, twoim senseiem może zostać Kakuzu, Kisame czy kogokolwiek wybierzesz, a Uchiha nie będzie miał nawet prawa do ciebie podejść. Wystarczy-
- Nie. - tym razem to Ga przerwała jemu. Mówiła zupełnie spokojnie, choć nie otworzyła oczu aby spojrzeć na swojego "brata".
- Nie?
- Nie.
- Dziecko, ty chyba nie rozumiesz wagi całej sytuacji. - prychnął, mrużąc pogardliwym gestem oczy. Ona jednak nie ustąpiła mu pola, otwierając szeroko swoje i nie spuszczając z niego przeszywającego spojrzenia.
- Jestem wystarczająco dorosła, żeby o tym decydować, Sasori nii-san. Czas potrzebny na przywyknięcie do nowego nauczyciela opóźniłby tragicznie mój trening, a to mogłoby rozzłościć Yahiko-sama. - wyłożyła spokojnie. - Dziękuję, że się o mnie martwisz, ale mogę zapewnić cię, że ta sytuacja się nie powtórzy.
- Etto... Skąd wiesz, że nie będzie znów próbował rzucić na ciebie genjutsu? - dopytywał się kąśliwie. Nie przyszło mu nawet do głowy, że Itachi mógł odczuwać z powodu wcześniejszego wypadku jakiekolwiek wyrzutu sumienia.
- Przełamię je, tak jak za pierwszym razem. - odparła słabo, ponownie przymykając oczy. Narastający w potylicy ucisk przekroczył już próg bólu i pulsował tępymi falami zamroczenia.
- I co dalej? Ile razy masz zamiar wybaczać mu takie ataki w imię świętego spokoju?! - pieklił się, gestykulując żywo. - Ile szans masz zamiar mu dać?!
- Ile tylko będzie trzeba. - powiedziała ledwie słyszalnym głosem, marszcząc jasne brwi. Ból powoli przesiąkał przez jej ciało, przez co zaczęła szczerze żałować, że obudziła się przed czasem. Świat wokół znów wydawał się wirować i ani się spostrzegła, kiedy zapadła w niespokojny sen.
- Śpij, mała Ćmo... - szepnął po kilku minutach Sasori, kiedy miał już  pewność że dziewczyna go nie usłyszy. Mimo całej tej złości nie mógł zapomnieć o jej stanie. Choć trzymała się dzielnie, była wyczerpana i należał jej się spokój. Nie miał jednak zamiaru zawracać sobie dalej głowy całą tą sytuacją. Poznał już jej decyzję i na tym kończyła się jego rola. Dopóki Ga nie będzie na chodzie, nie miał po co wyściubiać nosa z warsztatu.
Poprawił jej kołdrę i opuścił cicho izolatkę, przemierzając równym krokiem korytarz pogrążonej w śnie siedziby. Nigdy nie musieli ustalać ciszy nocnej. Ona po prostu... się działa. O pewnej godzinie większość członków szła spać, a ci którzy jeszcze nie mieli takiego zamiaru nie opuszczali swoich kwater. Mężczyzna wślizgnął się do swojego pokoju i rzucił się w wir pracy, nie chcąc myśleć o sytuacji, w której się znalazł.
Jasnowłosa dziewczyna nie odzyskała zmysłów przez kolejne kilkanaście godzin. Przespała kontrolę Konan i dyskretną próbę odwiedzin Kisame, który przyniósł jej małą figurkę rekina z Kiri. Nie obudziła się nawet wtedy, kiedy błękitnoskóry shinobi wyrzucał z pomieszczenia wielce oburzonego Hidana, który usiłował niepostrzeżenie - przynajmniej w jego przekonaniu - podrzucić na jej stolik nocny jakąś pokrwawioną książkę o Jashinie.
Dopiero pod wieczór przez delikatną firankę rzęs do jej świadomości zaczęły docierać promienie szumiącej na suficie świetlówki. Uchyliła na chwilę powieki, tylko po to, aby przekonać się że sufit nie zmienił zbytnio swego wyglądu odkąd go ostatnio oglądała. Z powrotem odgrodziła się od świata zewnętrznego i już miała ponownie oddać się we władanie krainy snów, kiedy przez ciepłą mgłę zaspania wyczuła delikatną iskrę zaciekawienia. Iskrę, która momentalnie wydała jej się przerażająco znajoma.
Otworzyła szybko oczy, podnosząc się do siadu - wszystko wykonane tak gwałtownie, że leniwa krew nie nadążyła przepłynąć, powodując u niej chwilowe zamroczenie. Może dzięki temu nie dostrzegła mieszaniny zaskoczenia i wstydu, które przez ułamek sekundy można było wyczytać na twarzy siedzącego na krześle obok mężczyzny.
- Leż. - suchy ton, jakim wypowiedziano to krótkie polecenie potwierdziło jedynie jej domysły, kiedy jedną ręką chwyciła się za głowę, usiłując nie stracić kontaktu z rzeczywistością.
- Itachi sense-
- Powiedziałem, żebyś się położyła. - tym razem posłuchała polecenia, powoli kładąc głowę z powrotem na poduszce. - Dobrze.
Przez chwilę panowała między nimi dość napięta cisza, kiedy oboje starali się poukładać w głowie myśli i słowa.
- Rozumiem, że nie będziesz chciała dalej ze mną trenować. - jak mroźny wiatr zimą, pozornie obojętny głos Itachiego przeciął powietrze. Nie patrzyli na siebie. Ciemnowłosy mężczyzna napastował wzrokiem pościel, podczas gdy dziewczyna nie odrywała wzroku od przeciwległej ściany.
- To nie tak... - zaprotestowała słabym głosem, jednak po chwili zacisnęła usta w cienką linię.
- Upór nie przyniesie ci nic dobrego, Kemuri no Ga. - wyrecytował mechanicznie, jak mantrę powtarzaną bez przerwy od setek, tysięcy lat. Na tle brudnobiałych ścian wyglądali cokolwiek groteskowo: posąg i ofiara, cień i światło, życie i śmierć... Różni pod każdym względem, a jednak połączeni jedną myślą, jednym wspomnieniem - różowawą smugą deszczu, łez i krwi, kiedy niebo wraz z nimi opłakiwało okrucieństwo losu.
- To strata czasu. - głos Ćmy, choć cichy i znużony, wydał się w ich uszach nienaturalnie głośnym krzykiem, odcinającym ich od dotychczasowych ciężkich przemyśleń. - Zmiana nauczyciela na tym etapie. Przywyknięcie do innej osoby zbyt mocno opóźniłoby mój trening. - Itachi odwrócił głowę i po raz pierwszy od początku rozmowy napotkał jej spojrzenie.
- Yahiko byłby wściekły. - dodał, jakby dopiero teraz wpadło mu to do głowy.
Znów zapadła cisza, ale innego rodzaju. Zamiast wszechobecnego poczucia winy, w powietrzu wisiało nieme porozumienie, kiedy dwoje ludzi łączy ten sam kierunek.
- Oczekuję cię w pełnej gotowości za cztery dni od teraz, o zwykłej porze. - rzucił mężczyzna lakonicznie, niespiesznie opuszczając niewygodne krzesło.
- Hai, Itachi-sensei. - wymienili symboliczne ukłony, po czym Uchiha udał się w stronę wyjścia.
Dopiero kiedy znalazł się już na pustym korytarzu, pozwolił wargom wygiąć się w ledwie widocznym, mglistym uśmiechu, nieświadomie odwzorowując grymas, który w tym samym momencie rozjaśnił twarz jego uczennicy.

======
Macie, dziecki. Pierwszy czerwca, więc potraktujcie to jako prezent c:
Ostrzegam lojalnie, że nie mam jeszcze wykrystalizowanego pomysłu na kolejny rozdział, ale mogę zrobić wam mały spoiler i zdradzić, że zaniedługo przyjdzie czas na pierwszą misję Ćmy w Akatsuki... 
(Przyjmuję zakłady, z kim ją odbędzie c:)
Obecnie moje myśli zaprząta trochę inna powieść: już nie fanfik, ale oryginalny twór. Postaram się jednak naskrobać chociaż z grubsza plan wydarzeń i zacząć coś  klecić w czasie podróży. Wiecie, zawsze najgorszy jest początek. 
Formalności na bok, mam nadzieję że rozdział się podobał. Jeśli macie jakieś sugestie, życzenia czy cokolwiek, nie bójcie się pisać.
Do następnego rozdziału!

5 komentarzy:

  1. Witaj!!
    Twój blog został pomyślnie dodany do SBN. Serdecznie zapraszam do zgłaszania nowych rozdziałów.
    Pozdrawiam Wiktoria Bugno z
    http://szafa-blogow-naruto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Siedemnastoletnia Rei(jap. dusza) jest zwykłą nastolatką dorabiającą w jednym z barów. Jednak jeden dzień zmienia całą przyszłość dziewczyny tym samym zakłócając Jej przyszłość. Zostaje uratowana przez Hidana z rąk gwałcicieli a za to musi spełnić przysługę związaną z byłymi członkami Akatsuki oraz innymi osobami. Musi bowiem odnaleźć ich zagubione dusze. Ponadto pozna swoją przeszłość, która wcześniej spowijała się mgłą tajemnicy.

    stracone-dusze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Na Jashina! Ile mnie tu nie było...data dodania rozdziału 1 czerwca, a ja go czytam i komentuję 19...To wszystko przez szkołę! Najpierw wycieczka, potem poprawki, a teraz to gówno jakim jest mała matura...no nic xDD Rozmowa między Ga a Sasorim fragmentami strasznie przypominała mi rozmowę między dzieckiem a rodzicem xDD To tyle z moich jakże błyskotliwych spostrzeżeń...Przejdźmy teraz do j. polskiego w Twoim opowiadaniu. Wspominałam już, że stwarzasz naprawdę bardzo dobre opisy? Nie nudzą tylko są po prostu dobre i ciekawe. Jakby tego było mało to mam wrażenie, że polepszyły się od pierwszego rozdziału do teraz co jest bardzo niepokojące bo wkrótce dojdziesz do perfekcji w tych opisach (lizus ze mnie ;) ). CO do misji obstawiam Itachiego. No z kim innym miałaby wyruszyć jak nie ze swoim nauczycielem?? Chyba, że nas strollujesz i dasz Hidana...Albo Konan, a może Kisame xD Wspomniałaś też coś od jakimś nowym opowiadaniu. O czym będzie? Dla mnie zawsze początki są najłatwiejsze, a potem z akcją mam problem. Wiem co chcę żeby się działo, ale mam problem z dojściem do tej sytuacji.
    Pozdrawiam i życzę baaaaardzo dużo weeeeny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się zaczęłam martwić, jak po tygodniu dalej nie miałam od ciebie komentarza... Nie było komu karmić mojego przerośniętego ego xD
      Co do opowiadania, to pierwsze rozdziały celowo były lakoniczne. Po części dlatego, że chciałam wypróbować nowy styl pisania, ale ma to też znaczenie fabularne. Ale nie będę spoilerować, zobaczysz jak napiszę :D
      Misja pojawi się w 15 rozdziale, więc do rozwiązania zakładu poczekacie sobie do lipca, bo wciąż nie mogę domęczyć rozdziału 14. Hidan będzie miał jeszcze swoje momenty chwały, nawet więcej niż Kuzu Pesymista byłby w stanie przewidzieć. Chłopak ma słabość do nieodpowiedniej dziewczyny.
      Nowego opowiadania (w sumie nawet powieści) nie będę raczej publikować w internecie. To mój oryginalny twór, rodzaj dark fantasy wręcz bym powiedziała. Zakres rozrywek obejmuje półwampiry, problemy polityczne, aseksualizm i starożytną przepowiednię, bo czemu nie.
      Dzięki bardzo, przyda mi się.
      Następny rozdział postaram się dodać przed 26 czerwca.

      Usuń
    2. Szkoda, że opowiadanie nie zostanie udostępnione bo wydaje się być ciekawe, ale rozumiem to bo sama mam kilka takich, które raczej nie ujrzą światła dziennego.
      6 dni jeszcze poczekam, niech Ci będzie ;) Hm, skoro misja to rozdział 15 to o czym będzie 14? Będzie o tych 4 dniach od teraz lenienia się Ćmy czy może już po..kurde pisz ten rozdział a nie mi tu na komentarze odpowiadasz!! xD (choć no nie powiem, to miłe jak ktoś odpowie na twój komentarz )

      Usuń